11 kwietnia 2011

Lala zadowolona

A tak wszyscy straszyli, przestrzegali... Jak zacznie raczkować, to dopiero się zacznie, zobaczysz, będzie wszędzie, będziesz musiała mieć oczy dookoła głowy, w każdą szparę wejdzie, dopiero nic nie zrobisz... 
A tu proszę, Lala (czyli ja) do kuchni, dziecko za Lalą, Lala do łazienki, dziecko w te pędy jej śladem. Samo. Bez podnoszenia. Co za ulga! Mnie jest łatwiej. A że powoli zaczęłyśmy wiosenne porządki, to się Lu udziela i na tym polu, opróżniając każdą szufladę, którą jej wskażę. Lala zadowolona!


Tylko wstawanie o piątej rano Lali się nie podoba. Mała bździągwa gramoli się na Lalę, kładzie się na jej brzuchu i się przytula. Forma jak najbardziej tak, natomiast godzinę to bym chętnie ponegocjowała. Ale weź tu dyskutuj... Tak więc czytamy te książeczki bladym świtem i całujemy Lalo (czyli misia) nad ranem... 



 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz