Tak było: trzy lata temu...
Dziś znów jedziemy po południu do szpitala, znów niemal 10 dni po terminie.
Wczoraj było w domu sprzątanie, odkurzanie, podłóg mycie. Obiad się gotował i dwa słoiki z dynią zapeklowane. I jeszcze dodatkowy wypad do sklepu. Przeszliśmy też inspekcję gazownika, elektryka i kominiarza. Serio! Nic nie pomogło...
Więc dziś nasmażę rodzince kotletów i jedziemy do szpitala.
Emilko Zuzko Nino Jagodo Zosiu- czekamy na Ciebie! :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz