Po koncercie pojechałyśmy kupić tę książkę do Empiku. Szukałam i szukałam, i nic... Wreszcie zawołałam Lu, która szperała gdzieś na boku. Ona chwilę przymnie postała, po czym wyciągnęła rękę i... sięgnęła dokładnie po tę książkę, po którą przyszłyśmy.
Czytaniu nie było dziś końca. Tym bardziej, że Mamoko to same obrazki. Lulu pokochała tę książkę.
Jest tylko jeden problem. Na jednym z obrazków żyrafka łamie nogę i Luśka nie może się z tym pogodzić. "To moja zylafka!" płacze. I nie pomaga tłumaczenie, że się zagoi. "Ale to moja zylafka!".
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz