20 stycznia 2013

zakupy bez taty...

Zanim zaczął się koncert w filharmonii, Lulu wypatrzyła na tamtejszym stoisku książkę Mamoko 3000. Niestety, ponieważ miałam w portfelu jedynie parę złotych, Lulu weszła na salę koncertową zapłakana. 
Po koncercie pojechałyśmy kupić tę książkę do Empiku. Szukałam i szukałam, i nic... Wreszcie zawołałam Lu, która szperała gdzieś na boku. Ona chwilę przymnie postała, po czym wyciągnęła rękę i... sięgnęła dokładnie po tę książkę, po którą przyszłyśmy.
Czytaniu nie było dziś końca. Tym bardziej, że Mamoko to same obrazki. Lulu pokochała tę książkę. 
Jest tylko jeden problem. Na jednym z obrazków żyrafka łamie nogę i Luśka nie może się z tym pogodzić. "To moja zylafka!" płacze. I nie pomaga tłumaczenie, że się zagoi. "Ale to moja zylafka!". 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz