Każdy samolot wiózł tatę. O czym dowiadywał się każdy, kto akurat przebywał w promieniu 200 metrów od nas. Każdego dnia tata coś Lu kupował. "Lulu, jakie masz ładne buty!" "Tata! Plepu!" Czyli, że tata, kupił, ze sklepu. Nawet jeśli to nie tata kupił. We śnie dziecko wołało "Tato! Tato!". W dniu naszego powrotu do domu niezłomnie czekała do naszego wyjazdu na lotnisko. Pomimo, że sama miała za sobą pięciogodzinną podróż pociągiem ze Sląska (na nóżkach do metra i do domu) i szybkie zakupy po obiedzie. Doczekała godziny 20:30, ochoczo się ubrała. W samochodzie wołała "Moon! Mama pać, moon! Tata! Odź, tata! Odź tu!" Bo tata zawsze wraca wieczorem do domu.
Zasnęła, gdy dojeżdżałyśmy na Okęcie.
Tatę zobaczyła rano, bo wstała o 5:30. Może nie mogła się już doczekać?
 |
| U Babci w przedszkolu |
 |
| ulubione zajęcie |
 |
| ukochane zabawki |
|
 |
| wracamy do domu |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz