Nasza Kropa ma dwa latka.
Zmienia się w ciekawskiego robaczka, który wszędzie chce wejść, wszystko zobaczyć. Potrafi pięć razy z rzędu zapytać "To to?", nawet jeśli za każdym razem odpowiedź jest ta sama. Inne ulubione pytanie to "Drobiś mama?". Muszę wtedy dokładnie opowiedzieć co robię.
Uwielbia siedzieć na kuchennym blacie, gdy gotujemy. Zagląda wtedy do każdego słoiczka z przyprawami i kosztuje różności. Jej ulubione danie to - o zgrozo! - parówki. Nazywa je "dresi", czyli "krążki". Ponieważ pokrojone są w krążki. Inne dziwne słowo, to "trata". Czyli woda.
Już nie woła pod drzwiami łazienki "Dźi!", woła "Ofuś dźi!".
Wchodząc do sklepu grzecznie się wita "Draby!", a ja muszę wyjaśniać, że chodzi o "Dzień dobry."
Coraz częściej zaznacza swoją odrębność, wołając "moje to, moje to!".
Uwielbia śpiewać i tańczyć, szczególnie krakowiaka, z rączką w górze i boczkiem przed siebie.
Kiedy przysłuchuje się rozmowie dorosłych, powtarza ostatnie słowa dialogu, po swojemu. I oczywiście śmieje się kiedy towarzystwo wybucha śmiechem.
Uwielbia zasypiać z wielkim miśkiem na głowie.
Lubi rozmawiać z Dziadkiem przez telefon.
Boi się dużych mechanicznych rzeczy (drzwi do garażu) i wysokiej trawy.
Lubi gdy czytam jej wierszyki przed snem. Lubi też bajeczki po angielsku. A księżyc do dziś dnia jest "moon", a kamień "toun", czyli stone.
Jest wesoła i rezolutna. Wie czego chce i gdy oferuję jej wybór, nie ma problemu z podjęciem decyzji. Gdy mamy odmienne zdanie, daje się przekonać. Trzeba tylko dać jej argumenty i czas. Oczywiście krzykiem wymusza to, czego chce. Musimy na to uważać. :) Gdy zaczepia ją ktoś nieznajomy, krępuje się i chowa. Gdy kogoś polubi, chętnie się pobawi i nawet sama zaczepi. ("Pani pać!")
Po dziewczęcemu delikatna i ostrożna.
Cudo nasze!
I tak się złożyło, że pierwsza kawka na naszym tarasie była dodatkiem do torcika urodzinowego Kropeczki. Sto lat!





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz