16 stycznia 2012

rozmowy z córką

Odwiedził nas Nennon czyli Leon. Wpadł do mieszkania i od progu ruszył w stronę Lu dzierżąc wielbłądka, którego zapomnieliśmy zabrać z wakacji. Wręczył osłupiałej Lu, następnie zzuł obuwie i nakrycie i nastąpił cały ciąg wydarzeń mniej i bardziej radosnych. I tak Lu do dziś wspomina:
"Nennon. Mamom. Tatom. Brrum, bruum. Bam!" 
czyli:
Leon odwiedził nas z rodzicami. Jeździł z Lu samochodzikiem. Lu spadła i płakała. Ale mama przytuliła Lu i już było dobrze. Potem oglądaliśmy zdjęcia z wakacji, na których był "mia-mia" (kotek), "Nennon. Mamom. Tatom" (Leon z rodzicami), "Mama, tata, Lulu", "babam" (bałwan), "ziu!" (saneczki). 
I tak to nasza wieczorna historyjka kończy się pozytywną nutą. 
Zadziwiające, że pamięta jak spadła. 
Choć do niedawna w kółko opowiadałyśmy jak przewróciła się na drodze. I opowiadałyśmy za każdym razem, gdy Lu widziała bliznę na swoim kolanku. Czyli przed kąpielą, podczas porannego ubierania się, przy zmianie pieluchy... Tak około piętnastu razy dziennie. 
Cóż, dzieci kochają rutynę...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz