Piąta trzydzieści rano. Stoi w łóżeczku i krzyczy: "Ne, ne! Ne, ne!" Pytam: "Chcesz kaszki?". Skinięcie głową. Po trzech minutach szczęśliwa cichutko chlipie swoją butlę. Ja zasypiam. Przez sen słyszę, że wyszła z łóżeczka (specjalnie jej tego nie uczyłam) i na czworaka podreptała do drugiego pokoju. Do taty. Bawi się w swoim nowym kąciku. Za chwilę wraca. Sprawdzam godzinę. Jest ósma rano. "Mniam, mniam!", woła od progu. Nie ma co, trzeba wstawać. Śniadanie robić...
*** *** ***
"Jak masz na imię?"
"Lulu"
"What`s your name?"
"Mę"
*** *** ***
"Jak robi kotek?"
"Mhał"
"A jak robi krówka?"
"Mnn"
*** *** ***
Przy stole domaga się łyżki. Musi jeść sama. Gdy już kończy, głośno oznajmia: "Me ma!"
*** *** ***
Idąc za przykładem Iki Popiś głośno śpiewa do ubijaczki do jajek "La la la! La la la!". Zamiast ubijaczki może być tubka kremu lub butelka dezodorantu. Wczoraj w windzie sąsiad przepowiedział jej karierę komika scenicznego. Kto wie?
*** *** ***
"Lulu, jak zjemy obiad, pójdziemy na dwór. Chcesz?"
"Drrrnn, drrrnn!"
"Dobrze, pójdziemy na rower"
"Drrnn, drrnn."

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz