nie ma kiedy pisać, nie ma kiedy...
Kropka wszędzie jest, jest wszędzie. Nie ma miejsca bez Kropki. Kropka Wszechobecna. Stało się. Chodzi wszędzie, zagląda wszędzie, wszystko zje, połknie, poliże, zgniecie, rzuci, potrząśnie, poślini. Wszystko sprawdzi, niczym nie wzgardzi. Cały świat należy do Kropki i ja mam go jej dać. Mama da! Da! DA!
Dzisiaj na angielskim z ogromnym zdumieniem obserwowałam, jak moje dziecko, do tej pory grzecznie obserwujące panią, podrywa się ze swojego miejsca (tak, tak - podrywa!) i raczkując wyrusza na wycieczkę dookoła wszystkich zgromadzonych. Po chwili ruszył za nią Bratek, za Bratkiem Amelka, a za Amelką Marcin. Tak to Kropka dokonała swojego pierwszego aktu demoralizacji. A potem przez całe zajęcia się wierciła, raczkowała, przewracała, turlała i chodziła (za rączki). Łomatko!
Tak więc muszę napisać co nowego, bo za chwilę pojawią się kolejne nowości i nie mogę pozwolić sobie na żadne zaległości.
No więc...
![]() |
| Przez pięć minut swojego życia Kropka nosiła kucyki. |
![]() |
| Rodzice oglądają Wiadomości, a Kropka hop! I stoi. |
![]() |
| Mama pracuje, Kropka pomaga. |
Dziś po południu Kropka pierwszy raz udała się na drzemkę bez cyca. Zagryzłam zęby i dałam jej (a raczej sobie) 15 minut na zaśnięcie. Zasnęła po 10 minutach, ale było to najgorsze 10 minut w moim życiu. Płacz, wisk, wrzask, kwilenie, łkanie, zawodzenie... No jak tak można? Jak można tak po prostu słuchać, jak własne dziecko tak to przeżywa? Patrzeć jak te łzy płyną po gorących, czerwonych policzkach? Dlaczego tak trzeba? A jeśli to jest pierwszy wielki zawód w jej życiu? Mama była i nagle jej nie ma... Nie mogę się przytulić... Mama nie pozwala... Wcale nie jestem pewna czy dobrze robię. Jakoś instynktownie jest mi z tym niewygodnie i źle.
Już się stresuję przed jutrzejszą drzemką.
Zobaczymy...


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz