Oto co zobaczyłam rano jak podciągnęłam rolety. Baaardzo się rozczarowałam, bo myślałam, że wiosna przyszła już na dobre.
Po chwili jednak zobaczyłam te promienie słońca i pomyślałam, że to jednak może będzie dobry dzień.
A dokładnie rok temu było tak:
Dzisiaj dziwny dzień. Umówiłam się do kina na 15:20 i od samego rana spieszyłam się, aby zdążyć. Brzmi śmiesznie, ale to prawda. Najpierw rano jechaliśmy do lekarza, bo Mąż trochę choruje ostatnio (wirus krąży), więc był pośpiech, aby Kropkę nakarmić, ubrać, samemu jakoś się doprowadzić do stanu jakotakiego... Potem szybko zakupy, bo Kropka spała w samochodzie. Potem w pośpiechu obiad, bo niedługo wychodzę...
Kropka dała się uśpić w ostatniej chwili, koło 15:00. Zresztą, jak wychodziłam, to ona uderzyła w płacz. Szybko wyszłam więc z domu, mając nadzieję, że Mąż ją jeszcze utuli. Jednak jadąc do tego kina miałam straszne wyrzuty sumienia, że dziecko mnie potrzebuje, płacze, nie rozumie, że mamy teraz nie ma, ale wróci, że jest nieszczęśliwe... A ja jadę do kina. Już nawet chciałam zawrócić.
Ale zajechałam pod kino, zaparkowałam i zadzwoniłam natychmiast do domu. Okazało się, że Kropka zasnęła bez pomocy Taty.
Do kina zdążyłam, film był dobry, Woody Allen... Jakoś mnie pozytywnie naładował, dodał energii. Będzie dobrze. Może niedługo wrócę do życia pozadomowego?
A wieczorem przeczytałam, że najnowsze badania pokazują, że dzieci, które doświadczyły we wczesnych latach rodzicielstwa bliskości wykazywały się naturalną empatią i umiejętnością współodczuwania. Jest sześć rzeczy, które dawno, dawno temu dawano dzieciom w sposób instynktowny. (1) Dzieci trzeba nosić w niemowlęctwie, tulić, hołubić, spać z nimi. Pozytywny dotyk uczy ich miłości, daje bliskość, której potrzebują. (2) Należy karmić piersią do momentu, aż same zdecydują, że już nie chcą. Ze względów zdrowotnych, nie ma lepszego pokarmu dla dzidziusia. (3) Należy reagować na płacz i inne sygnały wysyłane przez dziecko. To uczy komunikacji i pokazuje, że dziecko może na nas liczyć. (4) Wychowanie przez większą ilość osób, niż mama i tata. Babcie, dziadkowie, ciocie, wujkowie... Każdy czegoś uczy i każdy kocha inaczej. (5) Dzieci mają bawić się beztrosko z innymi dziećmi w różnym wieku. (6) Dzieci powinny rodzić się w naturalny sposób.
Przeczytałam o tym tu: http://paxye.com/blog/
Do tej pory staram się być przy Lu jak tylko najbliżej się da. Razem śpimy, jemy nasze posiłki, rozmawiamy, bawimy się. Zabieram ją na spotkania z innymi dziećmi, z innymi dorosłymi. Karmię ją piersią, gdy tego chce. Czasami wygodniej byłoby odłożyć ją do łóżeczka, nauczyć samodzielnego zasypiania, oduczyć ssania piersi. Nasze życie stałoby się prostsze, moje na pewno. Ale jakoś wewnętrznie jestem przekonana, że tak nie można. Że właśnie trzeba być blisko. Mimo zmęczenia ;)
Na koniec Lu podczas zabawy z Tatą. Ta konstrukcja przetrwała parę minut tylko.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz