9 lipca 2010

Jeszcze trochę i ...

...plackiem padnę.
Dawno nie byłam tak zmęczona. W sumie cały dzień był OK, zdążyłam poodkurzać, obiad ugotować (Kropka asystowała, kołysząc się na leżaczku w kuchni), były zakupy i spacerek. Ale popołudnie... Od 17.30 Luizka miała już zły humor i było tyle marudzenia w domu, skarg i płaczu... Tylko na kąpanie się uspokoiła, a potem znowu włączyła syrenę... Jak tylko tata przyszedł z pracy, to przejął naszą Syrenkę Warszawską i ją ululał. A potem jeszcze raz. I jeszcze raz.
Jestem tak zmęczona, że zaczęłam namawiać Mężulka, żeby się przed Kropką schować gdzieś na weekend. Albo ją schować, pod łóżko na przykład...
Ech!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz