19 sierpnia 2015

Wakacje nad Głęboczkiem

Emka pojechała bez smoka. (Którego dwa dni wcześniej zabrała wiewiórka.) Przez pierwsze trzy noce robiła najgłośniejsze awantury na świecie, budząc się w środku nocy z okrzykiem "Tatou! Tatou!". Wychodziła z łóżka, pokazywała rączą na okno i drzwi, wrzeszczała, gdy próbowałam podejść. Wreszcie, którejś nocy z rzędu, tata chciał sprawdzić o której to godzinie jego latorośl tak się rozbija i włączył komórkę. Pokój zalało upajające światło wyświetlacza a nasza córka zamilkła jak zaczarowana. 
Ah! Ona po prostu chciała zapalić światło. 
Od tej nocy zostawialiśmy zapalone światło w łazience i awantury ustały. 
Miastowe panienki nie nawykłe do wiejskich czarnych nocy...

***     ***     ***     ***     ***     ***     ***     ***     ***     ***     ***

Lu nauczyła się pływać pieskiem. Zakładała na ręce motylki i pływała wzdłuż pomostu w te i we wte, aż jej usta siniały. 
Upiekła swój pierwszy w życiu chleb i grała z dziećmi w podchody. 
Z wakacji przywiozła pudełko na skarby z księżniczką Zosią. 

***     ***     ***     ***     ***     ***     ***     ***     ***     ***     ***

Em nauczyła się chodzić po schodach i mówić pełnymi zdaniami. 
- Tołaj polinie!  (Mikołaj na trampolinie)
- Ebo oć! (Sebo, chodź!)
A jeszcze niedawno jedno słowo miało trzy znaczenia. "Mucha" to był dmuchawiec, mucha i mamusia. :))
















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz