24 maja 2014

rozmowy z córką

Na spacerze Luśka bawi się ze mną w matkę i dziecko. Oczywiście, ona jest matką, ja dzieckiem. 
- Mamo, a telaz płac, ze sces pić. 
- Łeee, łeee! Mamo, chce mi się pić.
- Dziecto, mam socet tlustawtowy, malinowy i tonitowy. (konikowy)
- Łee, łee, ale ja chcę wody!
- Ile lazy ci mówiłam, ze mam tylto socet? Jat nie mam, to nie mam. Nie umiem calować!

***    ***     ***     ***     ***     ***     ***     ***     ***

- Mamo, a telaz plac, ze sces isc do domu.
- Łeee, łee! Jestem zmęczona!
- Psestań jojcyć, bo mnie dłowa jus boli!

***    ***     ***     ***     ***     ***     ***     ***     ***

W łazience:
- Lusia, jak zrobiłaś siku, to umyj ręce. Gdzie ty idziesz?
Na co Luśka, poprawiając przed lustrem spodnie, tonem pobłażliwym:
- Oj dziecto, dziecto! Wsystto po tolei - situ, lustlo, lęce!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz