Rozmawiamy sobie z Lu po drodze z przedszkola.
- Pats mama! Jati calny pies!
- Czarrrny.
- Carrrrny. - Powtarza. I po chwili. - Nie sce tac mówić. Dziętuję.
***** ***** ***** ***** ***** ***** ***** *****
Już w domu. Lu chce "rozwieszać pranie", jednak nie ma sznurka.
- Musimy coś wymyślić. Bo calować nie umiemy. Mamy sksydła i lózdzke ale calować nie umiemy.
- No niestety, nie umiemy.
- A zwiezati mają tatie calodziejstie znacki.
- To może zwerzaki coś wyczarują?
- Nie.... bo... Bo to było baldzo tludne zatlęcie....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz