16 października 2013

Rozmowy z córką

Lu trochę choruje, w domu panuje katar. W związku z tym, Luśka pilnuje chusteczek, które mamy na stanie. 
- Te chustecti jesce są niezuzone. Jak się zuzyją, to tupimy nowe. 

*****     *****     *****     *****     *****     *****     *****     *****

W chorobie człowiek nieco zmierzły. Lu przykleja konikowi z plasteliny uszy. Uszy nie chcą się przykleić, więc Lu się irytuje:
- No i cemu mi się to odpsytleja? (odprzykleja)

*****     *****     *****     *****     *****     *****     *****     *****

Czasem Lu wpada w filozoficzny nastrój. Na przykład wczoraj, siedząc na sedesie, westchnęła:
- Ja bym ściała na cały dzień tylto się bawić!
Kto by nie chciał....

*****     *****     *****     *****     *****     *****     *****     *****

Czas w chorobie mija miedzy innymi na oglądaniu bajek. Puszczam Luśce Miffy. Bajka trwa jakieś pięć minut, po czym Lu z nostalgią w głosie stwierdza:
- Tiedyś to były tatie poządne, dłudie Miffy, plawda?

*****     *****     *****     *****     *****     *****     *****     *****

Mimo, że człowiek chory, nawet zabawki mogą przysporzyć dodatkowych kłopotów. Wczoraj ukochany pies Luśki, Azor, był wyjątkowo niegrzeczny. Otóż czarną świecową kredką zabazgrał wszystkie obrazki Luizy. I na dodatek cały się wybrudził. Po tych psikusach Azora czarny był Azor, czarna Luiza, czarne drzwi do łazienki i ściana przy drzwiach. Gdy usuwałam skutki tej zabawy, Lu cały czas stała nade mną i narzekała na swojego psa, jaki to on niegrzeczny! Wreszcie wzięła go na stronę do sypialni i tak oto przemówiła mu do rozsądku:
- Azol, nie mozes się tac zachowywać. Pses te twoje zachowanie mama jest smutna, ja jestem smutna i ty tes jesteś smutny. Ale jest jedno magicne słowo, tule moze to zmienić....
Po czym Lu przyszła do mnie do kuchni z Azorem i zasiadła z nim na taborecie. Zapadła cisza.
- Chyba Azor musi sobie pewne rzeczy przemyśleć, prawda? - powiedziałam. 
- No... - Przyznała Lu.
Na co Azor piskliwym głosikiem:
- Pseplasam!

*****     *****     *****     *****     *****     *****     *****     *****

Dziś Lu bawiła sie w piknik ze swoimi zwierzakami. Jednak po pięciu minutach zabawy zaczęła sprzątać kubki i talerzyki:
- Chodźcie, zwiezati, bo jus się noc zapada. 
Też bym się raczej zaczęła zbierać...

*****     *****     *****     *****     *****     *****     *****     *****

- Patrz Lu, jaki fajny okrągły księżyc!
- O! Jac słam do sypialni, to tam tes był tsięzyc. Dwa tsięzycy!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz