W pierwszy dzień z Tatą.
W drugi dzień gotowała na placu zabaw zupę i obdzielała nią inne mamy.
W trzeci dzień nie chciała wracać do domu.
W szatni daje szybkiego buziaka, bo śpieszno jej na salę do dzieci.
Ale wczoraj po drzemce były łzy. Kryzys? Dziś poszła z chęcią, wziąwszy swojego pieska Tifo ze sobą.
Opowiada nam jak jest. Wczoraj tata pytał:
- Lu, wszystkie dzieci spały dziś w przedszkolu?
- Nie, nie wsystie. Ale wsystie spały.
- Hm... A co robiły dzieci, które nie spały? - Drąży tata.
- Spały!



ech ech...jak te dzieci szybko rosną...
OdpowiedzUsuńjestem fanką rozmów z córką...tym bardziej, że u nas trzeci synek :-)
czekamy na wieści o siostrzyczce Lu...
na siostrzyczkę jeszcze trochę poczekamy... :)
OdpowiedzUsuń...a Wam gratulujemy powiększenia drużyny! Gosia, te chłopaki to Cię powinny niedługo na rękach nosić. :)
OdpowiedzUsuń