"Oto Oliwia. Ma liczne talenty."
Tak zaczyna się nasza bajka na dobranoc. Przerywam czytanie
i pytam Lu:
- Wiesz co to są talenty?
- No.
- A co to?
- No właśnie nie wiem.
To taka standardowa wymiana zdań. Kontynuuję:
- Talent to coś, co bardzo dobrze umiemy robić. Coś co
lubimy też robić. Tatuś, na przykład, ma talenty elektryczno-elekroniczne. Jak
musimy zmienić baterie, to nam pomaga. Jak się zepsuje jakaś elektroniczna
zabawka, to nam naprawia. A Luizka ma talent do malowania. Maluje piękne domy, kwiaty,
zwierzęta. A jak myślisz, do czego mama ma talent?
- Mmm…. Do zmywania!
*** *** *** *** *** *** ***
Uczymy się mówić wyraźnie „r”.
- Lu, powiedz „chrupek”
- Flupec.
- Nie, chrrrrrupek.
- Drrupec!
- Nie, chrrrupek!!!
Na co Lu, głośno i wyraźnie:
- Trrrrrupec!
*** *** *** *** *** *** ***
Oglądamy książkę, w której należy na obrazkach znaleźć
błędy. Znalazłyśmy stół z ludzką nogą, dziadka, który je deser w foteliku dla
niemowląt, kota z nogami kaczki. Pokazuję Luizie kwiatka, który ucieka ze
straganu na małych nóżkach. Pytam:
- Lu, a co jest dziwnego w tym kwiatku?
- Mmmm…. Nie ma rącec!
*** *** *** *** *** *** ***
Wieczorem, po kąpieli z tatą. Przybiega do mnie, do biurka,
gdzie przygotowuję się do pracy na drugi dzień
- Mamo, ja chce zebyś mnie usnęła!
Ponieważ jeszcze czeka na mnie, mówi do swojego psa-maskotki:
- Zalaz idziemy. Jus nie mas eneldii… niedłudo idziemy, nie
musimy dłudo cetać….

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz