Tydzień temu wiosna w Magdalence wyglądała tak:
| Tutaj wiosenne porządki |
Wczoraj Tatuś poleciał sobie na dwa tygodnie w daleki świat a Lu pomagała mu się pakować.
A dziś wiosna na całego.
Bardzo aktywny spacer odbyłyśmy na Polach. Było jeżdżenie na rowerze, bieganie za psami, rysowanie kredą... Potem Lu wrzucała "tyki" (patyki) do "traty" (wody). Jak tylko widziała zbliżającego się psa, to w te pędy biegła do mnie, wołając "oć tu! oć tu!" (chodź tu). Po raz pierwszy też przyznała się do swoich uczuć, gdy tuląc się do mnie szeptała "bojem, bojem!", reagując na szczekanie psów.
Naciągnęła mnie na watę cukrową, a następnie odmówiła konsumpcji, twierdząc, że to balon i nie będzie go jadła. Cóż, zjadłam ja, brudząc sobie brodę, co stwierdziłam dopiero po dotarciu do domu i spojrzeniu w lustro...
Oto nasza dzisiejsza wiosna:




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz