Nasz salon obłożony jest piankowymi literkami. Wszystko wygląda jak wielki plac zabaw, ale przynajmniej Lu może swobodnie turlać się gdzie chce. Pianka jest rozłożona, żeby ułatwić jej próby raczkowania, ale mam wrażenie, że odkąd rozłożyłam te literki, ona jakoś woli turlać się po dywanie...
W tym tygodniu zaczęła jednak częściej stawać na nóżki i dwa razy prawie udało jej się usiąść z pozycji leżącej. Przez to wszystko nagle wydała mi się taka duża!...
Dzisiaj Mężulek pokazał mi swój biling. Widniały na nim dwa numery: do mamy i do żony. Więcej Mężuś nie dzwonił. Żeby jeszcze kwiaty częściej przynosił... ;)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz